Weekendowa Cukiernia # 9 i mój pierwszy raz.


Pierwsze placki, pierwsze słodkie bułeczki, a jakie będzie pierwsze ciasto? Oczywiście aromatyczne, lekko pikantne, słodkie i wilgotne ciasto brzoskwiniowe. Jego niezaprzeczalną zaletą jest kandyzowany imbir, który na języku pozostawia lekko pikantny posmak słodyczy. Jednak to nie ten walor przeważył na mojej decyzji o wyborze ciasta, ale możliwość wzięcia udziału we wspólnym, blogowym pieczeniu.

Polka, niesamowicie energetyzująca kobieta opiekuje się słodką zabawą – Weekendową Cukiernią, w której wzorem Weekendowej Piekarni gospodynie zmieniając się co czas jakiś proponują różne pyszności do upieczenia. Tutaj możecie popatrzeć jakie cuda stworzyła Nasza Słodka Opiekunka i już wiem, że ślinka będzie Wam ciekła. Ponieważ kiedy patrzę na te smakowite zdjęcia, sama czuję jak po kręgosłupie przechodzą mi przyjemne dreszcze na myśl o zjedzeniu któregoś z tych niezwykłych deserów.


Dlatego postanowiłam, że nic, absolutnie nic nie odciągnie mnie od upieczenia tego ciasta i wzięcia udziału w Weekendowej Cukierni po raz pierwszy. Pudła leżały na podłodze czekając na swój czas, a ja wmaszerowałam do kuchni, gdzie ze spiżarki wyjęłam zapomnianą puszkę brzoskwiń. Wiem, wiem, wiem … miało być ze świeżych owoców. Ale co ja poradzę, że wielka puszka czekała od czasu
propozycji Margot i straszyła mnie że już na dobre zadomowi się na półeczce?


Ciasto wyszło wspaniałe. Wilgotne, ale lekkie, nieziemsko aromatyczne od imbiru i lekko tylko słodkawe od brzoskwiń i cukru, którego ilość zresztą zmniejszyłam. Piekłam w większej niż przepisowa foremce, więc ciasto wyszło dosyć niskie. Za to tak pięknie rumiane i lśniące, że postanowiłam przyozdobić je na modłę placka z owocami, plasterkami brzoskwiń ułożonymi w słoneczko, z niewielkim kwiatuszkiem na środku. Tym sposobem wyszło mi wytworne i niezwykle smakowite ciasto do popołudniowej kawy, które zniknęło tak szybko, że nawet nie doczekało się zdjęcia w przekroju. Gorąco polecam!

Ciasto brzoskwiniowe z kandyzowanym imbirem

Składniki:
1 szklanka mąki

szczypta soli

1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia

1 łyżeczka sproszkowanego imbiru

1/2 łyżeczki cynamonu

1/4 szklanki miękkiego masła (dałam 60 g margaryny bez tłuszczów trans)

1 łyżeczka otartej skórki z cytryny
3/4 szklanki drobnego cukru do wypieków (ważne, żeby był drobny, więc ja lekko zmiksowałam cukier trzcinowy i dałam go mniej – ok. 1/2 szklanki)
1 jajko

1 żółtko

3/4 szklanki zmiksowanych świeżych brzoskwiń (ja dałam z puszki)

2 łyżki drobno pokrojonego kandyzowanego imbiru

Przygotowanie: Piekarnik nastawiłam na 165 stopni Celsjusza z termoobiegiem. Formę o średnicy 24 cm (lepsza byłaby ciut mniejsza – jakieś 20-21 cm, nawet nie 23 cm jak w przepisie) wysmarowałam masłem, a dno wyłożyłam papierem do pieczenia. W misce wymieszałam mąkę, sól, sodę, proszek do pieczenia, sproszkowany imbir i cynamon. Brzoskwinie zmiksowałam na puree (ze świeżych brzoskwiń należałoby najpierw zdjąć skórkę). W dużej misce utarłam do puszystości margarynę ze skórką, stopniowo dosypując cukier. Dodałam jajko, zmiksowałam, dodałam żółtko, zmiksowałam. Szpatułką delikatnie wmieszałam połowę mieszaniny mącznej, potem puree i na koniec resztę mąki i kandyzowany imbir. Wymieszałam delikatnie do połączenia składników. Ciasto przełożyłam do formy, wyrównałam i piekłam ok. 35 minut. Ponieważ moje ciasto było dosyć płaskie i przypominało mi placek, co było efektem użycia większej niż przepisowa foremki, postanowiłam udekorować je jak na placek przystało – plasterkami brzoskwini ułożonymi w okrąg, a w środku w kształt kwiatka.

Źródło: Blog Kasi „Pokrojone i doprawione”

Smacznego.

  1. Tili dziękuję :* Tyle miłych słów… I o mnie i o blogu. Łza mi się zakręciła w oczku.

    Bardzo się cieszę, że się przyłączyłaś! Nareszcie :)))) A będziesz z nami piekła częściej? Prosze :*

  2. No, to przepadłaś :) Teraz rodzina już nie popuści i zawsze będziesz piec pyszności :)

  3. Polko, te słowa to sama prawda i tak jeszcze ich mało :* A w Cukierni postaram się jak najczęściej uczestniczyć, a co więcej planuję powoli nawet nadrobić zaległości – nie mogę zapomnieć o tych cudach jakie widziałam u Ciebie i u innych uczestników :)))

    Szarlotek, hihihi mam nadzieję, że tak będzie :)))

  4. Tili jak fajnie,ze jesteś i pieczesz!:))
    Wspaniale Ci wyszło to ciacho, szkoda,ze nie masz zdjęcia w przekroju,ale rozumiem,ze takie pyszne było,że nie dotrwało hi hi ;))
    Pozdrawiam Cię cieplutko i serdecznie:)0
    Usciski:***
    Majana

  5. Ciasto-słoneczko prezentuje się prześlicznie z tymi brzoskwiniami:))) Dziękuję za wspólne pieczenie Tili!!!

  6. Tili, juz jest smacznie, a ja sobie wyobrażam co się będzie działo, jak się zupełnie rozpakujesz… Wpadniesz w taki wir, że końmi Cię będzie małżonek wyciągał z kuchni. :)

  7. Tili,
    jak się cieszę,
    że już prawie po-remontowo
    i że wracasz tutaj

    gdy patrzę na Twoje smakowite zdjęcia..
    to mam ochotę ogromną na to ciasto

    kusiło mnie ono i kusiło
    nie zdążyłam zrobic wraz z innymi piekareczkami
    ale gdy kupię kiedyś kandyzowany imbir to spróbuję,
    bo bez niego to już by nie było to samo
    nie wiem czy mi posmakuje..

  8. wspaniale ci wyszlo to ciasto,ja niestety nie doszlam do pieczenia go,ale na pewno kiedys nadrobie to :))

  9. Majanko, jestem pewna, że ciacho upiekę jeszcze nie raz, tym bardziej że mam cały słoiczek kandyzowanego imbiru, więc wtedy wkleję i zdjęcie w przekroju :))) Cieszę się, że Ci się podoba :) Ściskam gorąco :*

    Kasiu, to ja dziękuję za super recepturę :)

    Małgosiu, spoko, wstawię mężowi fotel do kuchni :p

    Asiu, naprawdę warto je upiec. Ten kandyzowany imbir tak doskonale w nim smakuje mmmm :)

    Gosiu, nadrób koniecznie :) Nie będziesz żałować :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *