Na drugi dzień poszłam po papryki …


Niby znane, niby stare, niby nic nowego nie można już wymyślić, a jednak … o czym mowa? O nadziewanych paprykach, jakimi Poleczka uraczyła nas czas temu jakiś. Zwykle piekłam je przykryte folią, z sosem pomidorowym i niewielką ilością bulionu, dokładnie tak jak moja babcia je robi. Zresztą jest to już chyba danie tak wpisane w polską kuchnię, że niemalże można powiedzieć, że jest nasze, znane i oczywiste. A tutaj widzę skąpane je w bulionie, duszone do miękkości, polane prostym pomidorowym sosem. Niby to samo, a jednak zupełnie inaczej.


Musiałam wypróbować tą recepturę. To był początek września, słoneczko jeszcze ładnie grzało, na straganach mieniły się najróżniejsze warzywa, a oboje z moim mężem potrzebowaliśmy czegoś kolorowego na talerzu by osłodzić smutne myśli związane z chorym kocim domownikiem.


Najpierw był zapach. W ciszy przerywanej tylko szatkowaniem natki i brzdękiem wyjmowanych z szuflady talerzy rozniósł się słodkawy aromat papryk. Kiedy porcje ułożone zostały na talerzach, mogliśmy rozkoszować się ich smakiem. A ów smak był niezwykły. Nigdy jeszcze nadziewane papryki nie smakowały tak … paprykowo. Dzięki duszeniu w lekkim i dość neutralnym bulionie, a nie w pomidorach, zachowały, a nawet skoncentrowały swój smak, oddając go do nadzienia, w którym zdecydowanym hitem był czarny ryż, chrupki i wyrazisty. Prostota smaków współgrająca ze sobą w tym daniu była zachwycająca.

Na drugi dzień poszłam po papryki …

Papryki nadziewane

Składniki:
4 czerwone papryki
1 łyżka oliwy
1 duża biała cebula
250 g mielonego mięsa (ja dałam z indyka)
1/2 szklanki czarnego ryżu ugotowanego na pół twardo
1 pęczek dymki, posiekany
1 jajko
świeżo mielony pieprz
sól
suszony tymianek
odrobina płatków chilli

lekki bulion warzywny lub mięsno-warzywny

Przygotowanie: Papryki umyłam, odkroiłam im „kapelusiki”, oczyściłam w środku. Osuszyłam. Cebulę drobno posiekałam i podsmażyłam na oliwie. Mięso zmieliłam, wymieszałam z jajkiem, dymką, ostudzonym ryżem i cebulką. Doprawiłam solą, pieprzem, tymiankiem i odrobiną płatków chili. Gotowym farszem napełniłam papryki. Papryki ułożyłam w garnku, przykryłam je ich „kapelusikami” i zalałam bulionem, tak by sięgał do 2/3 ich wysokości. Garnek przykryłam i dusiłam na wolnym ogniu ok. 25-30 minut. Podałam z sosem pomidorowym, posypane natką.

Sos pomidorowy

Składniki:
oliwa z oliwek
4 duże ząbki czosnku
6 – 8 dużych mięsistych pomidorów (ja dałam puszkę pomidorów krojonych)
garść liści bazylii
sól morska
świeżo mielony czarny pieprz
ewentualnie kwaśna śmietana

Przygotowanie: Na patelni rozgrzałam oliwę. Przez 1 minutę podsmażyłam czosnek. Wrzuciłam pomidory i gotowałam aż zmiękły. Doprawiłam bazylią, solą i pieprzem. Zmiksowałam. Odparowałam do pożądanej konsystencji.

Źródło: Stolik Poleczki

Smacznego.

25 myśli nt. „Na drugi dzień poszłam po papryki …

  1. Uwielbiam faszerowaną papryke. Zawsze będzie mi się kojarzyć z dzieciństwem :) Wspaniałe danie, niestety często zapominane.

  2. Ooo sa sa :))))))
    Tili normalnie Cie wysciskam :***
    A rozmawialam z Mama i pytalam czemu moje wyszly lekko suche, a jej nie sa nigdy suche i powiedziala ze najlepsze na nadziewanie jest mieso wieprzowe. Fuj :)))) No jakos nie moge sie na powrot przekonac :D

  3. Kasiu, tak, trochę zapomniane, ale warto odświeżyć :)

    Poleczko, wiesz, ja myślę że można by dodać trochę przesmażonego boczku – to też wieprzowina, ale zupełnie inna w smaku, szczególnie jak się weźmie wędzoną :) Buziak jeszcze raz za ten przepis :*
    @ już posłałam :)

  4. Ooo, kocham faszerowaną paprykę! Najbardziej taką z serem szopskim czy innym podobnym, ale z mięsem też. Pyszne, i jak pachnące!

  5. Uwielbiam faszerowaną paprykę, a tak daaawno jej nie jadłam.
    Pysznie się prezentuje u Ciebie Tili!:)

  6. Nadziewane papryki zawsze kojarzyły mi się z piekarnikiem, takiej wersji jeszcze nie próbowałem. Wyglądają obłędnie

  7. Tili, narobilas mi smaku na takie papryczki :) Juz czuje ich zapach. Za godzine bede u Ciebie :))

  8. Fajne papryki, takie czerwoniuchne. Ja dotychczas robiłam w piecu, nie próbowałam w garnku, za to też używam zawsze czarnego ryżu, a więc bardzo utrafiłaś w mój smak.
    A jaktam zabawy z opłatkiem? Jubilatka szczęśliwa?

    Pozdrawiam!

  9. tili, chyba sie powtarzam, ale ostatnio pieknie czarujesz :-)) rozumiem, ze od wrzesnia kotek juz wyzdrowial??

  10. Tez o nich (o tych paprykach) sobie myślałam ostatnimi czasy… Kusisz, maleńka! Pamiętam je u Polki, z tą umazaną sosem sosjerką…

  11. Strasznie mi się te papryki podobają, ale jakoś w smaku nigdy mi nie podchodzą, ze względu na mięso.. Jem mięso i ogólnie bardzo lubię, ale w papryce jakoś mi nie leży, kurcze no, a tu takie fajne przepisy.. Muszę spróbować z boczkiem, jak piszesz w którymś z wcześniejszych komentarzy :)
    Pozdrawiam :)

  12. Ptasiu, muszę wypróbować i taką wersję z serkiem :) Dzięki za pomysł :) Buziak na drogę :*

    Majanko, dziękuję Słońce :*

    Mich, i obłędnie smakują – spróbuj :)

    Majko, już biegnę otworzyć drzwi :)

    Oczko, spoko, czy to zamówienie? :)
    Buziak :*

    Lo, dziękuję pięknie :)

    Narzeczono, nie, to było we wrześniu :) Co było na dzisiaj pisałam w mailu :)))

    Falluniu, ooo, widzę że znalazłam miłośniczkę czarnego ryżu. Ja go uwielbiam za smak i konsystencję :)
    Zabawy tortowe zaczynają się w poniedziałek i skończą w środę :) Zakupy w tortowni zrobione, nawet książkę kupiłam i teraz się dokształcam :) Trzymaj kciuki :)
    Buziak :*

    Wianuszku, tak kicia zdrowa i dokazuje jak zawsze :)

    Kass, prawda, prawda :)

    Aniu, tak, ta sosjerka była czadowa :) U mnie zdjęcia były tak na szybko i trochę bez włożonego w nie serca, bo serducho raczej z kicią było, ale nie mogłam ich tutaj nie wstawić – przepis super :)

    Moniko, spróbuj może z innymi rodzajami mięsa, albo np. z jakimś wędzonym kawałkiem kurczaka czy właśnie z boczkiem :)

  13. Bardzo lubię pieczoną paprykę. Twoja wygląda wyśmienicie.
    I jakie cudne zdjęcia! Aż ślinka leci…
    pozdrowienia,
    Cytryna

  14. O rety Tili… ale one obłędnie smacznie wyglądają… takie pływające w tym sosie… Oj, mniam. :)

  15. Kupiłaś tę książkę Debbie Brown, fajna jest? Strasznie jestem ciekawa.
    A wiesz, myślałam, że Ty już zrobiłaś ten tort :) U mnie tak się ostatnio dużo dzieje, że mi się wydawało, że już jest przyszły tydzień :)
    Kciuki oczywiście trzymam, jestem pewna, że z takimi pomocami naukowymi to będzie bułka z masłem!

  16. alez przepienie apetyczne zdjecia!!!absolutnie idealne!!! no i ta papryka….marzenie….
    Pozdrawiam :)

  17. Ohh i ja robię czasami takie nadziewane papryki, zamiast gołąbków właśnie, gdy nie chce mi sie cackac z kapusta :)
    Pyszne sa :)

    Pozdrawiam :)

  18. Az sie papryki zachciewa na ten widok :-)
    Jej, a wiesz ze zadna z moich babc nigdy nie robila papryki nadziewanej, za to mama, oj ta, prawie taka sama, no moze bez tymianku…
    Buziaki :*

  19. Oczko, oki, w takim razie w poniedziałek papryki :) Buziak :*

    Cytrynko, dziękuję pięknie :)

    Małgoś, uśmiechnę się tylko i pokiwam główką :)

    Felluniu, kupiłam i już zamówienia na torty mam :) Jeden tort już zrobiłam :) Jak sie zobaczymy to Ci zdjęcia pokażę :) Poza tym pewnie i tutaj go w końcu wrzucę, ale jak wiesz mam teraz trochę gorszy czas :(

    Gosiu, oj tak, marzenie, ale nie ma co marzyć, tylko trzeba zrobić :)

    Aga, no fakt! to takie gołąbki dla leniwych :DDD hihihi nie skojarzyło mi się tak wcześniej :)

    Basiu, to w takim razie idź w swojej Mamy ślady :) Cmok :***

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *