Piękna i smaczna.


Uwielbiam zupy podane w chlebie. Zresztą nie tylko zupy … potrawki, szczególnie z dziczyzny czy nawet warzywne gulasze, o gęstych i aromatycznych sosach, chłonące smak i zapach jaki daje im ten niecodzienny talerz. Na Tydzień Kuchni Czeskiej organizowany przez Myszę Klapsiarę, wiedziałam więc że takie danie muszę przygotować, tym bardziej że spotkałam się z najróżniejszymi przepisami na potrawki i zupy w chlebie, takie jak potrawka z sarny z aromatycznie jałowcowym sosem, warzywny gulasz paprykowy, o jeśli się nie mylę węgierskich nalotach czy właśnie czosnkowa oraz chlebowa polewka.


Danie w ten sposób podane ma swój początek wcale nie w swoich składnikach czy w garnku, ale właśnie w chlebie. Dlatego też przygotowania zaczęłam od wynalezienia przepisu na chleb, upieczenia go i przygotowania do pojawienia się na stole. Znalazłam bardzo smaczny, rustykalny chleb w Pracowni Wypieków Liski. O zwartym cieście w czasie wyrabiania, co umożliwiło mi upieczenie go w postaci okrągłego bochenka, o chrupkiej skórce i bardzo smacznym, neutralnym smaku miąższu. Tak naprawdę to tylko ten miąższ chciałam odrobinę zmienić, by był tym bardziej dostosowany do tematyki i wypełnienia, dlatego też odrobina kminku i pieczonego czosnku powędrowała do ciasta, by dać mu delikatny posmak i aromat, zapowiedź czeskich specjałów.


Wybór dania też nie był bez znaczenia. Chciałam na koniec naszego poznawania czeskiej kuchni podać tradycyjny, czeski obiad, składający się zarówno z zupy, jak i dania głównego, zwieńczony deserem. Dlatego też wybór na pierwsze danie padł na zupę czosnkową. Dlaczego jednak trochę nie namieszać i poeksperymentować? Skoro jest i czosnkowa i chlebowa nalewka, czemu poprzestawać tylko na jednej? Odpowiedzi na te pytania były dla mnie oczywiste …


… i tak do wydrążonych pięknych chlebków wlała się czosnkowo-chlebowa polewka, gęsta, aromatyczna, o kminkowym aromacie, o słodyczy płynącej z długo gotowanego czosnku i co najbardziej dla mnie zaskakujące również wydobytej ze zmiksowanego miękiszu chleba. Podobnie jak większość zup, tak i tą podałam na bulionie warzywnym, ale dla miłośników mięsnych wywarów droga do ich użycia jest otwarta. A warto pokusić się o tą polewkę i upieczenie własnego chleba, ponieważ nagroda jest nie tylko piękna, ale i smaczna.

Czeska polewka czosnkowo-chlebowa

Składniki:
1 łyżka oleju (ja dałam oliwę)
2 średnie cebule (ja użyłam 1 bardzo dużej czosnkowej), drobno posiekane
1 por, tylko biała część, pokrojony w półtalarki
1 gałązka selera naciowego + listki do dekoracji
1 duża główka czosnku (można mniej ale minimum 8 ząbków)
1 łyżka nasion kminku
1 1/4 l. bulionu warzywnego de lux
sól i pieprz
2 małe okrągłe chlebki wiejskie
1 jajko
śmietana (ja dałam ok. 20-30 ml., ale ilość należy dostosować do indywidualnych upodobań)

Przygotowanie: Odkroiłam wierzch chleba i wybrałam miękisz. Cebulę, pora, selera i posiekany czosnek zeszkliłam na oliwie. Dodałam kminek i wlałam bulion. Zagotowałam, zmniejszyłam ogień i gotowałam do miękkości. Śmietanę i jajko zahartowałam w oddzielnej miseczce chochlą bulionu. Do zupy dodałam ok. 1/2 – 3/4 miękiszu chleba (można wszystko, zupa będzie wtedy gęstsza), jaki miałam po wydrążeniu bochenków. Wszystko dokładnie zmiksowałam. Zdjęłam z ognia. Wlałam masę śmietanowo-jajeczną i od razu zmiksowałam, aby nie ścięło się jajko. Podałam w chlebie i udekorowałam posiekanymi listkami selera naciowego.

Chleb wiejski z czeskim akcentem

Składniki:
3,5 szklanki mąki pszennej chlebowej typ 750
1 szklanka wody
1 łyżeczka soli
1/8 łyżeczki suszonych drożdży instant

Przygotowanie: Składniki wymieszałam w misce do czasu aż powstała gładka masa. Posmarowałam kulę olejem i odłożyłam do miski przykrytej folią na 12-16 godzin.

Następnie dodałam:
3,5 szklanki mąki pszennej chlebowej typ 750
1,5 szklanki wody
1 łyżeczka soli
1/2 łyżeczki suszonych drożdży instant
opcjonalnie: kminek i kilka pieczonych ząbków czosnku, obranych i zmiażdżonych razem w moździerzu

Przygotowanie: Wszystkie składniki połączyłam do czasu aż powstało gładkie i sprężyste ciasto. Przykryłam folią w misce i odstawiłam do wyrośnięcia na 2-3 godziny. Po tym czasie dodałam do ciasta kminek i pieczony czosnek, zagniotłam i odstawiłam do podrośnięcia na 30 minut. Jeśli nie dodajemy kminku i czosnku to 30-minutowe podrośnięcie możemy pominąć i przejść od razu dalej.
Potem podzieliłam ciasto na dwie części i uformowałam okrągłe bochenki. Odstawiłam je do wyrośnięcia w wysokich, okrągłych miseczkach wyłożonych omączonymi ściereczkami, tak by uzyskać bochenki, nadające się do podania w nich zupy. Można też piec w formie lub w dowolnym wybranym kształcie. Odstawiłam do wyrośnięcia na kolejne 1-2 godziny. W tym czasie nagrzałam piekarnik do 220 stopni Celsiusa. Bochenki posmarowałam żółtkiem roztrzepanym z mlekiem i nacięłam tworząc kwadrat na szczycie. Piekłam z parą ok. 35-40 minut. Upieczony chlebek popukany od spodu powinien wydać głuchy odgłos. Przed pokrojeniem całkowicie wystudziłam.

Najpierw upiekłam ten chleb z połowy porcji, by sprawdzić jak się piecze, jak zachowuje formę i jak smakuje. Chlebek był bardzo łatwy w obróbce, o chrupkiej skórce i smacznym, choć dosyć neutralnym miąższu.

Źródło: Blog Liski „Pracownia wypieków”

Smacznego.

13 myśli nt. „Piękna i smaczna.

  1. Cudownie wygląda ta zupka! Ja nigdy nie probowałam czosnkowej zupki. W chlebie jadłam żurek, cudownie smakuje, bosko po prostu. Takie podanie zupki bardzo mi się podoba, jest takie bajecznie piękne, eleganckie i pyszne zarazem.
    Niesamowicie wygląda Twoja zupka i jeszcze posypana selerem naciowym, coś cudnego !
    Z wielką chęcią przysiadłabym do tak pysznej zupy jedzonej dodatkowo z własnoręcznie upieczonego chleba. Jestem pod wrażeniem Tili!
    Nie mogę znaleźć odpowiednich słow, by wyrazić moj zachwyt, bo wszystko co powiem to i tak bedzie za mało…
    PIĘKNIE :)))

    Całuski.
    :***

  2. I znowu jestem pełna podziwu. Nie dość, że zupa wygląda i „czyta się” wyjątkowo smakowicie, to jeszcze ten piękny chleb! Wyszedł Ci, jak z obrazka :) Wspaniały obiad przygotowałaś… Szkoda, że nie dla mnie ;)

  3. no kochana ślicznie, nawet mi (anty-zupiarze) ślinka poleciała :)

    ale i tak wczorajszego łososia na Twoim stole nie mogę przeżyć ;P

  4. Alez zglodnialam, cudnie i bardzo apetycznie podane! Nigdy nie jadlam zupy podanej w chlebie, ale wyobrazam sobie ze to musi byc przepyszne!
    Pozdrawiam

  5. Majanko, jesteś tak Kochana … ojej mi też brak słów … dzięki Słońce :*** Ściskam mocno :***

    Casiu, dziękuję pięknie :) Z chęcią ugotowałabym i dal Ciebie :) To kiedy wpadniesz :)

    Aga, niech leci i leci i zrób sobie taką zupkę lub jakiś gulasz, nawet i warzywny :) Chlebki piec potrafisz, to i taki obiadek możesz sobie zrobić, a jak wpadniesz do Wawy to też się coś ciekawego pomyśli :)

    Aga z Zapiecka, oj to jest pyszne, jest :) Dziękuję bardzo :)

    Konsti, to ja dodam jedno – dziękuję :)

  6. Cudowna zupka podana w cudownym chlebku :)! Lubię takie zupy, pachnące chlebem i w ogóle, takie rustykalne :). Pamiętam kiedyś, jak jadłam talerz chlebowy – coś a’la opłatek, ale w kształcie talerza ;)…

  7. Piękne i intrygujące danie. No, no… Muszę wreszcie sprawdzić, jak smakuje zupa czosnkowa.

  8. Mmmm Kochana, ja chcę taką zupę i w taki chlebie. Borowikową sobie przypomniałam hihi ;))

  9. Olalala, dziękuję bardzo :) A ten chlebowy talerz to ciekawostka :) Muszę coś takiego znaleźć :)

    Casiu, idę otworzyć :)

    An-na, musze powiedzieć, że mnie zaskoczył smak czosnkowej zupki, zupełnie inny niż się spodziewałam :) Dodam tylko, że to bardzo pozytywne zaskoczenie :)

    Oczko, ja wiedziałam, że Tobie to borowikowa się od razu przypomni :) A ja dzisiaj piękne borowiki mrożone widziałam i aż mnie rączka świerzbiła, żeby kupić paczuszkę ;p

  10. zupa jest super, chcialam taką podać na weselu dla wegetarian, moze zadam głupie pytanie ale jak i to jeść? łyżką i potem nożem i widelcem?

  11. Natalis, ehhh, pewnie już za późno odpisuję, ale napiszę może dla innych na przyszłość – zupkę jemy łyżką – zupełnie jak tradycyjną z talerza, a sam chlebowy talerz można zajadać albo odrywając kawałeczki, albo zostawić do jakiejś chlebowej zapiekanki. My te "talerze" zjedliśmy wieczorem na kolację, krojone na kawałki i smarowane masłem z solą :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *