Mrugnięcie.



Ostatnimi czasy przeżyłam kilka niepowodzeń w pieczeniu chleba w maszynie. Postanowiłam więc trochę od niej odpocząć, choć nie poddaję się jednak w pieczeniu w ogóle. Na wokandę trafił więc bardzo ciekawie zapowiadający się chlebek, który wypatrzyłam u Dorotus z Moich wypieków, a ona z kolei zainspirowała się nim na forum gazety, gdzie opublikowała go Komarka.

Chlebek jest wieloziarnisty i to dosłownie „wielo”. Do miski wsypywałam otręby pszenne i żytnie, słonecznik, siemię lniane, pestki dyni oraz sezam, choć ja dałam czarną odmianę. Trochę niepokoiłam się sposobem przygotownia. Bardzo zachęcajaco, ale jednocześnie trochę podejrzanie wyglądał mi czas i metoda, gdyż jest to chlebek typu wrzuć i wymieszaj. Bez wyrabiania, bez czekania na zaczyn drożdżowy, bez kilkugodzinnego wyrastania.

Ufając jednak obu wcześniejszym wykonawczyniom włożyłam foremki do piekarnika. Gdy po upływie czasu pieczenia, wyjęłam ciemny, pięknie chrupki i wilgotny chlebek byłam zachwycona. Wszystkie smutki spowodowane ostatnimi niepowodzeniami odeszły, gdy zajadałam na drugie śniadanko ten pyszny chlebek. Polecam go szczególnie początkującym. Tak prostego i tak szybkiego chleba jeszcze nie jadłam. Nawet żartobliwie nazwałam go chlebkiem-mrugnięciem, gdyż można byłoby mrugnąć i nie zauważyć procesu przygotowania.


Chleb wieloziarnisty
(2 bochenki)

Składniki:
1 kg mąki krupczatki
6 łyżek siemienia lnianego
6 łyżek łuskanego słonecznika
1 szklanka otrąb pszennych lub żytnich (ja dałam pół na pół)
3 łyżki sezamu (ja dałam 2 sezamu czarnego)
2 łyżki pestek dyni
1,5 łyżki soli
5 łyżek cukru
5 dag świeżych drożdży
1 litr wody

Przygotowanie: Do dużej miski wsypałam mąkę, wszystkie ziarna, sól, cukier i drobno pokruszone drożdże. Bardzo dokładnie wymieszałam. Zalałam 1 litrem ciepłej wody i dokładnie wymieszałam. Ciasto było bardzo luźne (prawie płynne), ale takie być powinno. Odstawiłam do wyrośnięcia na 20 minut, a po tym czasie ponownie wymieszałam. Przełożyłam ciasto do 2 średnich, nasmarowanych masłem keksówek (8cm x 27 cm) i przykryłam, pozwalając ciastu wyrosnąć trochę. Nie powinno trwać to zbyt długo. U mnie zajęło ok. 15 minut (ale jeśli potrwa 20 min też dobrze). Piekłam 45 minut (czas pieczenia może być rozciągnięty do 1 godziny) w piekarniku nagrzanym do 230 stopni Celsiusa.

Smacznego.

20 myśli nt. „Mrugnięcie.

  1. Tilio, też miałam obawy co do tego chlebka. Ale metoda jakoś się sprawdza! Robiłam go już parę razy i zawsze wychodzi bardzo dobrze. Przepis mam bardzo podobny do Twojego, chociaż z innego źródła. Nawet go upiekłam na dzień chleba i wstawiłam na bloga!
    Pozdrawiam!

  2. Strasznie dawno nie piekłam chleba. A taka mam ochotę na chleb domowej roboty… Może uda mi się zabawić w piekarza w czasie świątecznego urlopu i wypróbować Twój przepis ?

  3. a mrugniesz jak przyjadę do Was? bo ten chlebek mniami brzmi, a jak wiesz mam pewien uraz do pieczenia chleba ;)
    jak będe się budować i będe potrzebowała cegieł znów zacznę piec ;)

  4. Kasiu, właśnie obejrzałam Twój chlebek i rzeczywiście bardzo podobny, a jak ślicznie wygląda :) W ogóle muszę powiedzieć, że masz piękne wypieki pieczywa :)

    Anoushko, nie potrzebujesz urlopu żeby upiec ten chlebek tak jest szybki i łatwy, a pyszny tak, że na prawdę warto go piec. Robiąc go dzisiaj, pomyślałam, że gdyby się zebrała od razu po obudzeniu, to mąż by jeszcze zjadł ciepłą kromkę przed wyjściem do pracy :)

    Aga, ten chlebek jest tak rewelacyjny i prosty, że nawet mój koszmarny piekarnik mu nie zaszkodził, więc bez obaw, ciegiełka Ci nie wyjdzie :)

  5. Tilio, no co Ty mówisz! Moje wypieki nawet do pięt nie dorastają tym chlebkom, które oglądam na blogach, między innymi u Ciebie! Ale miło mi, że podobał Ci sie mój chlebek. Pieczenie chleba, to dla mnie takie trochę dopełnienie ogniska domowego. Ale dużo jeszcze muszę się nauczyć, bo często mi takie zbite wychodzą.

  6. Fajowski :) A jaki razem będziemy piec? ;)

    O istnieniu czarnego sezamu dowiedziałam się wczoraj przypadkiem w moim sklepiku. Mają tam taką pochrupajkę :)

  7. Bardzo ladny, wielozaiarnistego jeszcze nie pieklam, ale ekspresowosc jego wykonania przekonuje mnie, bo ostatnio ”na szybkich obrotach” zyje… :))

    Pozdrawiam serdecznie!

  8. Kasiu, mi też czasem wychodzą placki albo cegiełki, ale tym bardziej się cieszę wtedy z tych udanych :)

    Majanko, dziękuję :)

    Casiu, naprawdę urodą nawet nie dorównuje smakowi – wszyscy się nim zachwycają :)

    Oczko, sekretu nie zdradzę ;p

    Notme, to już szybszego chlebka chyba nie znajdziesz :) Pozdrawiam :)

  9. Witaj:)
    Piękny chlebek:) w pełni podzielam Twoje zdanie odnośnie tego chlebusia,gdyż też go piekłam i byłam wręcz zdziwiona prostotą wykonanania:)Pozdrawiam.

  10. Kuchareczko, witaj i dziękuję :) To prawda, aż trudno nadziwić się nad prostotą wykonania tego chlebka :)

  11. Cieszę się, że przepis znów nie zawiódł :) To był również mój pierwszy chleb i efekt bardzo mnie podniósł na duchu i zachęcił do dalszych chlebowych eksperymentów :)

  12. Komarko, dzięki za ten chlebek :))) Jest tak pyszny, ze już na drugi dzień poszłam do sklepu po kolejne kilo mąki krupczatki :))) Pewnie w przyszłym tygodniu znów będziemy się nim raczyć :)

  13. Dorotus, dzięki za inspirację do upieczenia tego cudownego chleba :))) Choć dopiero raczkuję w pieczeniu chleba, ten gdy go spróbowałam sprawił że poczułam się jak piekarz pełną gębą :)))

  14. Oczko, super :))) Już nie mogę się doczekać jak zobaczę go na Historiach i Kosie, a może nawet w (R)realu ;p Trzeba Agę namówić na ten chlebuś, bo on taki prosty i łatwy, że cegiełka to nie ma szansy z niego wyjść :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *