Nawet Garfield by zwariował …

… na punkcie tej lasagne. Choć dzisiejsze danie to obiad, jednak smakuje prawie jak deser. Z sosem pomidorowym lub bez, jest po prostu moją doskonałą włoską zapiekanką.

Robiłam już dyniową lasagne zarówno z kasztanami, jak i orzechami włoskimi, z żurawinami oraz rodzynkami, z różnymi warzywami, a przede mną jeszcze wersja mięsna. Tym razem chciałam maksymalnie wydobyć smak i aromat dyni, więc nie przytłumiałam jej innymi zapachami, dodając jej wyrazu jedynie szalotką i szałwią, oraz chrupkiej konsystencji orzechami.


Lasagne wypróbowałam już zarówno solo jak i z sosem pomidorowym. W obu wersjach była rewelacyjna. Bez sosu smakowała prawie jak naleśnikowa zapiekanka, tym bardziej, że dałam bardzo mało serów, po to by pozwolić dyni błyszczeć. Garfield pewnie dosypałby jeszcze wiaderko sera. Jednak ja byłam w przekornym nastroju i postanowiłam zrobić taką zbuntowaną wersję.

Choć muszę przyznać, że bez sosu była mniej efektowna.

Lasagne z dyni

Składniki:
1 łyżka oliwy
1 średnia czerwona cebula, pokrojona w kosteczkę
1 średnia szalotka, pokrojona w paseczki
2 ząbki czosnku
3 szklanki musu z dyni (powinien być wilgotny, nie musi być gładki)
1 łyżka posiekanej świeżej szałwii
garść żurawin (suszonych)
garść posiekanych orzechów włoskich (miały być kasztany, ale zabrakło)
gałka muszkatołowa
1 szklanka ricotty
1 jajko, lekko ubite
sól, pieprz
oliwa
9 płatów ciasta na lasagne
1/2 szklanka płynu (płyn z pieczenia dyni/bulion warzywny/woda/mleko)
parmezan
sos pomidorowy z bazylią

Przygotowanie: Na oliwie zeszkliłam cebulę, szalotkę, dodać czosnek. Po chwili dodałam mus dyniowy, szałwię, gałkę muszkatołową i orzechy/kasztany oraz żurawinę. Poddusiłam na średnim ogniu przez ok. 5 minut. Sos powinien mieć delikatnie płynną konsystencję, ale nie za rzadką. W misce wymieszałam ricottę z jajkiem, solą i pieprzem. Dodałam mus dyniowy z patelni. Przygotowane blaty ciasta układałam w formie wysmarowanej oliwą i przekładałam masą dyniowo-serową, posypując parmezanem. Można dodać jeszcze jakieś warzywa ? ja dodałam paprykę czerwoną bez skórki do jednej warstwy. Na wierzchnią warstwę ciasta wylałam płyn, zakryłam folią aluminiową i piekłam w piekarniku rozgrzanym do 180 stopni Celsiusa przez 15 minut. Potem zdjęłam folię, sprawdziłam makaron czy jest już ugotowany i czy płyn w niego wsiąknął. Polałam sosem pomidorowym z bazylią (lub bez) i podsypałam parmezanem po wierzchu i zapiekłam ok. 10 minut znów pod folią.

Najlepiej jest użyć płatów ze świeżego ciasta, ale gdy są tylko suszone, to ja zwykle najpierw podgotowuję je przez kilka minut, by zwiększyły się i zmiękły.


Ponieważ zostały mi dwa płaty ciasta, nałożyłam na lekko podgotowane ciasto po kopiastej łyżce sosu dyniowego i zapiekłam w postaci cannelloni. Doskonała przekąska.

Smacznego.

2 myśli nt. „Nawet Garfield by zwariował …

  1. takie coś to bym zjadła! Bo właśnie jestem na etapie podchodów do dyni. Te składniki… to
    chyba bardzo delikatne i rozpływające się w ustach jest, co? Pozdrawiam (G)dyniowo!

  2. To chyba dynia to spowodowała, że całość była wilgotna i wręcz puszysta. Jeśli chodzi o konsystencję, to jadło się ten obiad prawi jak deser. Naprawdę polecam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *